Z jednej strony: mobilizuje, daje przewagę, pozwala przebić średnią. Z drugiej – potrafi zniszczyć Ci życie.
Niestety, jestem perfekcjonistą. Lubię, gdy rzeczy są „na 100%”. Trejdy książkowe. Firma dopięta na ostatni guzik. Wszystko zoptymalizowane. Z domu wyniosłem przekonanie, że zawsze można lepiej. Nie świętujemy sukcesu – skupiamy się na tym, co nie zagrało. Co jeszcze trzeba poprawić.
Wiem, skąd to się bierze. Perfekcjonizm daje mi złudne poczucie kontroli. Chroni przed porażką, krytyką, rozczarowaniem. Paradoks? Im bardziej chcesz się chronić – tym bardziej siebie unieruchamiasz i przepalasz.

Walt Disney: perfekcjonizm zorientowany na siebie
Grudzień 1937. Premiera „Królewny Śnieżki”. Pierwszy pełnometrażowy film animowany. Publiczność bije brawo na stojąco. A Walt? Marzy, żeby go… nagrać od nowa.
Zatrudnił 600 artystów. Pracowali na 3 zmianach. Ponad 250 000 ręcznie narysowanych klatek. Testował 150 głosów do jednej postaci. Mielili własne pigmenty, tworząc 1200 odcieni – więcej niż umożliwiał Technicolor. Studio było zadłużone po uszy, a on – poprawiał kąt pośladków krasnoludka dzień przed premierą.
Brzmi jak obsesja? Bo to była obsesja perfekcjonisty.
Po premierze, mimo spektakularnego sukcesu, Disney nie potrafił poczuć satysfakcji. Uważał, że film powinien zostać zrobiony od nowa. Z czasem, przez cięcia budżetowe i ograniczenia produkcyjne, zaczął tracić motywację. Uważał, że skoro nie da się już tworzyć idealnie – nie warto tworzyć wcale. Coraz częściej odmawiał spotkań, przerywał rozmowy, zamykał się w sobie. Perfekcjonizm, który kiedyś był jego siłą, stał się więzieniem.
Perfekcjonizm zorientowany na siebie – to dążenie do nierealnych standardów i nieustanna wewnętrzna presja. Nawet sukces go nie zaspokaja. Bo nie chodzi o sukces. Chodzi o ucieczkę przed wstydem.

Steve Jobs: perfekcjonizm zorientowany na innych
Zupełnie inna historia Steve Jobs. Symbol perfekcjonizmu, ale… skierowanego na otoczenie. Wysoka samoocena, niski szacunek dla innych. Jeśli coś nie spełniało jego standardów – wylatywało przez okno. Czasem dosłownie.
Potrafił zrugać 12-letnią siostrzenicę przy stole za sposób, w jaki mówi. Trzykrotnie odsyłał danie w restauracji. W szpitalu zmienił 67 pielęgniarek, zanim znalazł trzy, które „nie irytowały”.
To nie była sumienność. To był narcyzm ubrany w dbałość o detal. Jobs widział detale – ale używał ich do oceny, nie do empatii.

Bruno Mars: perfekcjonizm narzucany społecznie
„Uptown Funk” powstawało miesiącami. Refren lądował w koszu dziesiątki razy. Bo co, jeśli ludzie tego nie pokochają? Ten lęk – to nie jego ambicja. To efekt wychowania. Jako dziecko musiał występować w zespole rodzinnym. Nauczył się jednego: musisz zadowolić innych. Inaczej nie zasługujesz na miłość.
I tu mamy trzeci typ – perfekcjonizm społeczny. Presja oczekiwań. Uczysz się spełniać cudze wymagania, bo tak mierzono Twoją wartość. W dorosłości to zostaje. Tylko że teraz to Ty jesteś tym, który nie potrafi powiedzieć „to już wystarczy”.
Perfekcjonizm w inwestowaniu i tradingu: niewidzialny wróg zyskowności
Trading to dziedzina, gdzie perfekcjonizm może być szczególnie zdradliwy. Paradoksalnie, im bardziej próbujesz znaleźć „idealne” wejście – tym więcej okazji tracisz. Im więcej analizujesz – tym bardziej boisz się kliknąć „kup”.
Perfekcjonista szuka perfekcyjnego sygnału. Tylko że taki nie istnieje.
Często zrobimy źle trejd, a zarobimy. Często zrobimy dobrze, a stracimy. Jest to szaleństwo dla perfekcjonisty, bo jak tu można podejmować decyzję, gdzie ciągle czeka nas kara w postaci straty? A także nie wiemy, co zrobiliśmy dobrze, albo źle, więc jak możemy wykonać kolejny ruch?
Większość osób nie przyznaje się do złych zagrań, nie mówi o nich. Jako influencer jestem ciągle za nie rozliczany. Wyobraźcie to sobie – sprzedam coś źle i będzie to wypominane mi przez miesiące. Jakby ludzie oczekiwali, że jako inwestor będę nieomylny.
Chyba nigdy w życiu nie zaszkodziło mi tak bardzo bycie influencerem-perfekcjonistą. Z jednej strony presja wewnętrzna do nieomylności, z drugiej – presja społeczna wymagająca bezbłędności. Do tego wypominająca każdy błąd. Szaleństwo.
Perfekcjonizm w tradingu prowadzi do:
- nadmiernej analizy, zawsze można lepiej kupić, sprzedać.
- paraliżu decyzyjnego,
- niskiej częstotliwości wejść, wyjść, po czym grania spontanicznego by nadgonić
- utraty zaufania do siebie,
- emocjonalnych skoków między euforią a zwątpieniem.
A na końcu? Przekonania: „rynek jest głupi” albo „to nie dla mnie”.
A może problem nie w rynku, tylko w Twojej potrzebie, by wszystko było perfekcyjne?
Dziś? Już się z tego wyleczyłem. Wiem, że w tradingu chodzi o jedno – żeby kapitał rósł. Niekoniecznie pięknie. Najlepiej po prostu: DCA, rozsądek i czas. Bo czas działa na Twoją korzyść, jeśli mu na to pozwolisz.
Po latach powiem tak nie bądź perfekcjonistą w inwestowaniu, wybierz prostotę., Sugeruje każdemy inwestowanie długofalowe przez DCA, co miesiąc czy Słońce czy deszcz. Po prostu kup, nie szukaj guru, płatnej grupy, czy kogoś kto sprzeda Ci tajemny sygnał. Nie wierzysz mi rozumiem, to nawet spróbuj co miesiąc kupić za 30 PLN i porównaj to z swoimi wynikami. Kup sp500, trochę BTC powiększ swoje kompetencję w życiu, pracy tak by móc powiększać DCA i mieć lekkość decyzyjną, a nie presję bycia najlepszym i pokonywaniu rynku.
A teraz szczerze: gdzie ja w tym jestem?
U mnie to miks. Widzę w sobie Walta – wieczne poprawianie, niekończące się szlify, ciągle można lepiej. Widzę w sobie Bruno – ten lęk, że ktoś odbierze wpis inaczej, niż miałem w głowie. Mam foldery z materiałami, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Bo zawsze coś „można było lepiej”. I czasem niestety Steve’a – frustracja na urzędy, system, ludzi, którzy „nie ogarniają i nie rozumieją”.
W tradingu też to widzę. Kiedyś myślałem, że trzeba znać wszystko, by mieć przewagę. Dziś wiem, że często wystarczy mniej – ale bez strachu. Perfekcyjnie przemyślany trade nie ma żadnej wartości, jeśli go nie zagrasz.
Inwestor idealny i doskonały
Nie chodzi o to, by wszystko było idealne. Chodzi o to, byś był wolny – od strachu, od opinii, od potrzeby udowadniania.
Bo największy koszt perfekcjonizmu to nie czas. To życie, którego nie przeżywasz, bo wiecznie coś dopracowujesz. Napięcie, rozmyślanie, czy lęk przed porażką.
W tradingu? Ma rosnąć kapitał. Tyle. Nie pięknie. Skutecznie. Czas działa dla Ciebie, jeśli pozwolisz mu pracować. Perfekcja nie istnieje. Ale może istnieć coś cenniejszego:
Kontakt. Prawda. Odwaga. Dystans. Współczucie
I czasem jedno zdanie, które poruszy kogoś bardziej niż dopracowany do absurdu akapit.

Dyskusja
41 komentarzy
Bez punktów i rankingów. Jeśli tekst uruchomił Ci jakąś myśl, zostaw ją dla kolejnej osoby.
Trafiłeś u mnie w punkt z tym wpisem
Staram się pisać zawsze od siebie i szczerze
Super materiał! Pozdrawiam 🫡
dziękuję
Dzieki za to co robisz!
dziękuję
Dzięki za jak zawsze super wpis!
dzięki
Dzieki,.pozdrawiam serdecznie!
dziękuję
Dzięki za super materiał.
dzięki
Paul, świetny wpis! 🙂 Po przeczytaniu naszła mnie refleksja — też mam skłonności do perfekcjonizmu i wciąż uczę się, jak nie popadać w skrajność. Dzięki wielkie, pozdrawiam!
Dużo osób to ma, mocno to wpływa na życie by właśnie nie popaść w skrajność, miłego dnia
Te perfekcjonizm w tradingu, to trochę bardziej kojarzy mi się z ogarnięciem prawdopodobieństwa. My jako ludzie słabo sobie zdajemy z tego sprawę, że nasze życie to jest trochę takie zarządzanie prawdopodobieństwem. W tradingu chyba bardzo dobrze to widać. Jednak ludzie jak to ludzie – nie chcą mieć dokładności tylko chcą mieć pewność. Tutaj jest chyba zasadniczy problem tradingu 🙂
Ostatnio mi wpadła książka „Niezmienne prawdy” Morgan Housel i bardzo dobrze to pokazuje rozdział „Rozbiegane liczby” – polecam.
O to to to👆
Książka sztos!
Dziękuję sprawdzę ją, wydaje mi się że osoba perfekcjonistyczna rozumie prawdopodobieństwo bo chce zarobić więcej ale nie może pogodzić się że nią ma tam 100% i mimo że da z siebie 200% to i tak może przegrać
No ale czasami jak to pójdzie za daleko, to później tkwisz już w pułapce z której nie możesz się wydostać. Mam kolegów co mają zespół muzyczny i perkusista, który jest naprawdę zdolny i dobry w tym co robi, niestety jest właśnie perfekcjonistą. Od dwóch lat nie mogą zagrać koncertu mimo, że ich namawiam usilnie. Perkusista cały czas nie jest gotowy a materiał trzeba lepiej doszlifować, poprawić itd. itp. Ja z pozycji tego co przyjąłem nauk od krypto, mówię im dawajcie chłopaki i zagrajcie, może nie od razu w Opolu na koncercie galowym ale lokalnie dla znajomych aby coś w końcu to ruszyć, zobaczyć co i jak, no wiadomo zrobić krok do przodu trochę w nieznane. No ale na razie nic nie wskórałem ha ha ha.
myślę że perfekcjonizm taką osobę napina, przepala, nie może spać, rozmyśla o błędach, większość tych osób potem wpada w jakieś używki bo muszą się rozluźnić np Avici to trudno samemu przepracować taki temat. zwłaszcza jak się nie ma wglądu.
Ejmen!
alleluja
Cześć, fajnie. Pozdrawiam. D.
thx
Dziękuję. Bardzo dobry tekst. Mam wrażenie, że więcej szkody niż pożytku z perfekcjonizmu, który może sparaliżować działania całkowicie.
Ciężko to mi ocenić z jednej strony może ktoś coś robić tworzyć ponadprzeciętnego z drugiej przepalać się. Społeczeństwo potrzebuje perfekcjonistów, perfekcjonista raczej będzie męczył się i nigdy nie będzie zadowolony
bardzo dobry wpis, perfekcja jest zawsze odbiciem bólu, tytanicznej pracy, często niedocenieniem i jeszcze większymi oczekiwaniami w miarę postępów – czy warto ?
warto potrafić szukać złotego środka – i w życiu i w pracy i w inwestowaniu
pozdrawiam Paul
Tak warto szukać środka i nie zatracić w poszukiwaniu doskonałości. Proste rozwiązania są czasem najlepsze i najzdrowsze
Najlepszy artykuł jak dotąd..rozwijasz się stary😉
dzięki
Przeczytałem dwa razy, chyba najlepszy wpis jak do tej pory 😉
Pozdrawiam
dziękuję
Dzięki za ten wpis, mógłbym przypisać do siebie większość punktów. I właśnie uciekają mi
kolejne trejdy, bo czekam na snajperskie wejścia :D. Czas to zmienić
Powodzenia
Moim zdaniem ująłeś ten temat „perfekcyjnie”. 😀
Po sobie również widzę, że perfekcjonizm powstrzymuje, opóźnia, ogranicza mnie i to znacznie, bo zawsze jeszcze coś może być lepiej, przez co czasami uniemożliwia mi to efektywne działanie, a czasami nawet podjęcie akcji.
Twoje materiały np. „Dlaczego 90% traderów traci pieniądze? Największe błędy, jak stać się dochodowym.” czy posty na blogu są jednymi z niewielu do których wracam i czytam/oglądam po kilka razy, że by jak najwięcej z nich wyciągnąć i za każdym razem podejmuje po nich jakieś akcje, nawet drobne.
Bardzo Ci dziękuję za to wszystko, Twój czas i walkę z perfekcją spotęgowaną byciem „influencerem” i upublicznianiem swoich przemyśleń. Dzięki takim Twoim zwycięstwom liczę, że ja i „kilka” innych osób zacznie jeszcze częściej odnosić swoje.
Pozdrawiam
Dziękuję, mam nadzieję że odniesiesz sukces, fajnie czasem taki komentarz dostać i przeczytać.
Bardzo dobry tekst, nadspodziewanie trafny w odniesieniu do tradingu ale i do życia codziennego, warto czytać twoje wpisy bo zawsze coś ciekawego odkrywają
.pozdrawiam
dzięki Przemek
Perfekcjonizm zorientowany na siebie – to dążenie do nierealnych standardów i nieustanna wewnętrzna presja. Nawet sukces go nie zaspokaja. Bo nie chodzi o sukces. Chodzi o ucieczkę przed wstydem.
– jakim wstydem, mozesz rozwinac? najlepiej na cały post 🙂
hmm ktoś boi się pokazać niedoskonałość, gdyż podświadomie uważa że to dowodzi iż jest sam gorszy. tu nie chodzi o poprawianie np pracy, ale poprawianie poczucia swojej wartości. więc ten perfekcjonizm np w idealnej pracy nie ma przynosić radości ale odsunąć zagrożenie ze ktoś zobaczy kim naprawdę jestem. tu masz mechanizm wstydu jeśli zrobię coś idealnie, nie odkryją mojej słabości, nie ocenią mnie. perfekcjonizm jest ucieczką przed byciem ocenianym. gdzie mamy silne poczucie wstydu, a pod nim lęk przed odrzuceniem, byciem niewystarczającym, właściwie to taka strategia zarządzania lękiem, z tymże bardzo kosztowna o uniknięcie wstydu i lęku. z reguły z dzieciństwa rodzice byli krytyczni, wymagający, możliwe w domu było dużo lęku, jeśli będę dobry i nie popełnię żadnego błędu rodzice będą mnie kochali. więc w pewnym stopniu bodziec staje się nawykiem, a na samym końcu poprzez powtarzanie charakterem człowieka.
Świetny wpis Po przeczytaniu teraz wiem czemu miałem niektóre blokady
A czy podpowiesz jak sobie poradziłeś z perfekcjonizmem w tradingu?
najwieksza praca to zrozumienie, że cierpienie jak i przegrana są nieuniknione, a takze zrozumienie zasad panujących na rynku. jeśli masz strategię, technikę i stracileś to po prostu taka była gra, często co złe moze byc dobre, a co dobre np wygrana może uczyć złego nawyku co pozniej doprowadzi do straty. caly czas ucze sie, czytam, roziwjam, chodze do psychologa to nie jest tak ze zmienisz osobowosc w jeden dzien.