Jak szybko się dorobić i zarobić?
Fikcyjny milion i marzenie o FIRE
Chyba w temacie szybkiego zarabiania mogę się wypowiedzieć. Zawsze chciałem przejść na jak najszybszą emeryturę, kultywując ruch FIRE. Uważałem, że trzeba mieć taki majątek, by nie pracować już od 32. roku życia. By ten cel zrealizować, kupiłem sobie 1 000 000 dolarów – fikcyjny majątek, który stał się moim amuletem i celem. Budzisz się rano i wiesz, jaki masz cel: wyjść z biedy i nie pracować, by móc robić coś innego.
Szybkie transakcje i złote czasy w Polsce
Moje doświadczenie to praca w korporacji, w banku, w Irlandii, a także różne innowacyjne firmy, które nie zarobiły. Ale były też czasy łatwego zarobku. Wystarczyło otworzyć warzywniak na bazarku w Warszawie, by w rok zarobić na dom pod Warszawą. Pawilon mięsny 20 m² zarabiał w latach 90. nawet 100 000 zł w weekend. Wyobrażacie sobie takie czasy?
Globalizacja umożliwiła skalę: wystarczyło ściągnąć kontener trampolin, by w 10 minut zarobić 40 000 zł. Zdarzały mi się szybkie deale – anteny do Poloneza Caro kupowane za 40 zł, sprzedawane za 120–140 zł w godzinę. Były też petardy, gdzie w 2 dni można było zarobić kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Śmieszne? Mój kolega, by zwiększyć zyski, kupował tzw. trampoliny ludojady – miały za niskie nóżki i zjadały człowieka, jak za dużo ważył i skakał. Ale zysk musiał się zgadzać.
Koniec łatwych pieniędzy
Niestety dobre czasy się kończą. Rynek się nasyca, konsumpcja słabnie. Ściągasz 15 kontenerów trampolin – ale nikt już nie kupuje. Kto miał kupić na komunię, ten kupił. Trampoliny się nie psują, dzieci z nich wyrastają. Do tego pojawia się konkurencja – dyskonty. A państwo dokłada ustawy niszczące małe, rodzinne firmy. Koszty prądu, księgowe – wszystko po to, by został korpo-świat.
Krypto nie jest już takie proste
W latach 90–00 trwało bogacenie ludzi pracowitych i przedsiębiorczych. Potem przyszedł Internet. Globalizacja. A dla kolejnego pokolenia – krypto. Wystarczyło kupić wcześnie. Mnie też się udało: w 2013 kupiłem BTC i trzymam go do dziś. Ale dziś to już nie ten rynek. Nie 2013. Nie alt season 2021. Mody się kończą. Rynki dojrzewają. Łatwe pieniądze mają datę ważności.
Gdzie dziś są szanse?
Jeśli dziś miałbym zaczynać od zera – pewnie szukałbym dźwigni. Tak jak kiedyś globalizacja, potem krypto – dziś to Ai. I skala. Dubaj, bo nie traci czasu na zatwierdzanie każdej ustawy przez 3 lata. Nie chodzi o ucieczkę. Chodzi o szansę.
Gdybym miał dziś zaczynać:
- Startup Ai,
- Siedziba w Dubaju,
- Kapitał z zewnątrz.
Ale prawda jest taka, że nie każdy to zrobi. I nie każdy musi.
Dla reszty: DCA i długi horyzont
Jeśli nie chcesz lub nie możesz budować w AI – zostaje długa gra. DCA na S&P 500 i BTC przez bardzo długi czas. Tak – nudne. Tak – działa. 90% z Was nie pokona rynku. Pisałem o tym wcześniej, przytaczałem dane, badania. Ale każdy wierzy, że będzie wyjątkiem. Większość z czasem i tak wraca do ETF-ów i procentu składanego.
Dlaczego jest dziś trudniej zarabiać?
Z mojej perspektywy – osoby prowadzącej firmę od dekad – dziś naprawdę jest trudniej. Może to świadomość, może doświadczenie, może zmęczenie. Albo po prostu wiem już, ile to kosztuje. Państwo nie sprzyja małym firmom. Ryzyko jest nasze, a zyski – coraz mniej pewne.
Szybkie dorobienie vs mała łyżka
Problem? Ludzie nie inwestują. Im więcej zarabiają, tym więcej wydają. I nie, nie chodzi o to, żeby nic nie wydawać. Tylko żeby zostawało coś na przyszłość. Balans. Docisnąć – ale wiedzieć kiedy. Odpuszczać – ale świadomie.
Czasem patrzę na znajomych z korpo. I myślę: może ta droga wcale nie jest taka zła? Małą łyżką, ale systematycznie. Jeśli do tego dorzucisz DCA od 25. roku życia – możesz wyjść z korpo w wieku 40–45. W spokoju.
Czy naprawdę się dorobiłem?
Nie jestem już ortodoksem FIRE. Nie wierzę w szybkie uwolnienie finansowe za wszelką cenę. W życiu trzeba balansować. Wiedzieć, kiedy docisnąć, a kiedy odpuścić.
Prawda? Może osiągnąłem ten cel wcześniej niż myślałem. Ale czułem, że to za mało. Że mi nie wystarczy. Że muszę więcej. I wtedy wchodzi się na bieżnię pragnień. Biegniesz jak chomik, próbując konsumpcją zakryć głębokie lęki. Ale żaden pieniądz tego nie naprawi. Może pomóc. Ale wewnętrzną pracę musisz wykonać sam.
Proste rzeczy , te dobre – wcale nie są tak kosztowne, jak myślimy. A może właśnie spokój jest dziś największym luksusem?

Mój amulet który noszę w portfelu od kilku dekat.

Dyskusja
24 komentarze
Bez punktów i rankingów. Jeśli tekst uruchomił Ci jakąś myśl, zostaw ją dla kolejnej osoby.